Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bogini Hadesu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bogini Hadesu. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 września 2015

W drogę...

 Gdy tylko Atena zniknęła wszyscy zaczęli między sobą szeptać i zrobił się chaos. Chejron spróbował uciszyć towarzystwo, ale w końcu to Niko wydarł się porządnie i kazał wszystkim spadać do spania. Została tylko Jaesemine i Helena. Także Chejron gdzieś zniknął. 
-Ładna z tego będzie blizna- mruknęła Helena stając między mną a Niko, naprzeciw córki Afrodyty. Ta zmarszczyła brwi zniesmaczona. 
-Musimy sie zbierać- wtrąciłam.
-Jest późno- zauważyła Jaes.
-Każda minuta sie liczy- powiedziałam.- Mojry są przebiegłe. Mogą kierować tym co stanie nam na drodze, ale nie nami. Nie każdy heros jest obdarzony taką mocą, ale każdy bóg ja posiada i może sie nią dzielić. Mojry nie będą mogły kontrolować waszych decyzji, nawet obserwować waszych wahań, czy rozmyślań. Ale tylko waszych. Mogą zadecydować o tym, co stanie wam na drodze. Pamiętajcie, ze tylko nasza czwórka jest w tym momencie godna zaufania. Każda inna osoba może być szpiegiem lub wrogiem podstawionym przez Mojry. Ale nie działajcie pochopnie. To działa jak klątwa. Nie można być tego świadomym- wytłumaczyłam najlepiej jak mogłam wszystko, co wiedziałam.
 Wszyscy powoli pokiwali głowami.
-Kidy to zacznie działać?- spytała Helena.
-Już- odparł Niko.- Spakujcie się i za piętnaście minut zbiórka w Sali Jadalnej- to powiedziawszy biorąc przykład z ojca zniknął z miejsca w którym stał.`
 Ja także przeniosłam się do domku Hadesa używając boskich środków transportu. Zmaterializowałam się przed plecakiem, który podniosłam z ziemi, a zauważywszy w nim sporą dziurę odrzuciłam go z powrotem na ziemię. Rozejrzałam się po domku i skierowałam w stronę czarnej skrzyni. Otworzyłam ją, a ciężkie wieko oparłam o ścianę. W środku znajdowało się sporo śmieci, ale także dużo potrzebnych rzeczy. Między innymi atlas samochodowy Europy, większa mapa Polski i Niemczech, notes, kilka długopisów, lina długości dobrych parunastu metrów, koc termiczny, śpiwory, mały namiot, jakieś ciuchy i dużo innych rzeczy, których nie zauważyłam na pierwszy rzut oka. Wyciągnęłam spod swojego łóżka spory plecak podróżny i zaczęłam do niego pakować potrzebne rzeczy. Gdy już wszystko znalazło się na swoim miejscu zadbałam także o zapas wody i coś do jedzenia. Do plecaka przywiązałam zwinięty koc i jeden ze śpiworów. Drugi zamierzałam oddać Jaesemine.
 Stanęłam przed lustrem i zastanowiłam sie nad swoim strojem. Zamieniłam go na bojówki moro, glany, sportową bieliznę, wygodny T-Shirt i bluzę w odcieniach zieleni. Ruszyłam w stronę drzwi gdy przypomniałam sobie o jeszcze jednej rzeczy. Wyobraziłam sobie, jak w moim plecaku materializuje się przeciwdeszczówka, trampki na zmianę i radiostacja. Po chwili poczułam, ze plecak zrobił sie trochę cięższy.
 Nie było już czasu na pieszy spacer więc przeniosłam się do Sali Jadalnej w inny, szybszy sposób. Jedynie Niko już tam był. Siedział przy stoliku Hadesa i wpatrywał się w niebo.
-Jakież one są wolne- zauważył z przekąsem. Uśmiechnęłam sie pod nosem i usiadłam koło brata.
-Skąd wziąłeś rzeczy, które masz w plecaku?- spytałam.- Nie było cię w domku Hadesa.
-Stworzyłem je- oznajmił Niko nie odrywając smętnego wzroku od bezkresnego granatu nocnego nieba, które jeszcze nie usiało się gwiazdami.
 Także i ja zaczęłam się mu przyglądać. Zdawało się nie mieć dna i wciągać obserwatora coraz dalej, wgłąb siebie. Miałam wrażenie, zę mogłabym siedzieć tam godzinami i po prostu patrzeć. Do rzeczywistości wrócił mnie ciężki oddech biegnącej w pośpiechu Jaesemine.
-Ches!- krzyknęła, gdy mnie dostrzegła.- Chejron pozwolił nam zabrać konie!
 Na jej słowa Niko automatycznie wstał i zarzucił na plecy plecak.Ja także wstałam. Muszę przyznać, zę wyjątkowo spodobał mi się ten pomysł.
 Razem z córką Afrodyty ruszyliśmy do stajni, gdzie czekała juz na nas Helena siodłająca swoją bojową klacz, Armenię.
 Zadowolona podeszłam do boksu Wesemiry, gdzie na specjalnym stojaku leżał już jej sprzęt. Zajęłam sie czyszczeniem jej, a potem siodłaniem i kiełznaniem. Kątem oka zauważyłam Jaes wyprowadzającą już z boksu Tiarę i Niko pakującego szczotki Telmara do torby przytroczonej do jego siodła. 
 Wyprowadziłam klacz przed boks i zdjęłam plecak. Odczepiłam od niego koc i śpiwór i specjalnymi rzemieniami przytroczyłam do siodła, za tylnym łękiem. Do toreb przytroczonych po bokach, za puśliskami, powkładałam szczotki, zapas owsa, uwiąz z kantarem i kilka smakołyków. Dodatkowo po obydwu stronach przyczepiłam do siodła bukłaki z wodą dla klaczy.
 Inni podobnie uzbroili swoje zwierzęta i kilka minut później byliśmy gotowi do drogi. Wskoczyłam na konia i odwróciłam go przodem do ściany lasu.
-Ktoś wie, gdzie jedziemy?-spytała Helena rzeczowym tonem.
-Teoretycznie- oznajmił Niko po czym spiął konia i ruszył galopem do lasu. Pogoniłam Wesemirę i zaczęłam go gonić.

piątek, 17 lipca 2015

Misja dla córki Hadesa

-Wstawaj, Chester!- ryknął ktoś tuż obok mojego ucha. Znajomy głos. Jak ja się w ogóle znalazłam na ziemi?
 Nie pamiętam... Zaraz... Pamiętam! O mój Boże!
-Co się dzieje?- spytałam zaaferowana otwierając oczy. Szybko przywykłam do jasnego światła sączącego sie z nieba.- Czy my w ogóle żyjemy?- spytałam, gdy dostrzegłam Hadesa, ramię w ramię z przystojnym Tanatosem. 
-Być może moja obecność wyda ci sie myląca, ale tak... Wszyscy jeszcze żyjecie. Chyba...- odparł Tanatos podając mi rękę i pomagając wstać.
-Zawsze podobało mi się twoje poczucie humoru- mruknęłam, choć raczej nie miałam prawa tak sądzić, rozmawiałam ze Śmiercią po raz pierwszy. Raczej nie był to powód do dumy, choć może... w obecnej sytuacji...- Co sie stało?
-Zupełnie przypadkiem zgraja potworów znajdująca sie zupełnie przypadkiem w okolicy zupełnie przypadkiem dostała się do obozu i zaatakowała was...
-... zupełnie przypadkiem- dokończyłam za ojcem.- Gdzie Nico?
-Wezwał nas na pomoc, a potem gdzieś się rozpłynął- Hades wzruszył ramionami.- Walczysz z nami?- spytał.- Wiesz, Atena dobrze sobie radzi, ale wolałbym jej pomóc... Tak dla pewności.
 Czasem zastanawiam się, czy poczucie humoru jest w podziemiu dziedziczne... Nie wiem w jaki sposób, ale takie wrażenie utrzymuje się przy mnie cały czas, gdy tylko stykam się z ojcem, bratem, lub jakimś krewnym. Atena natomiast nie grzeszy jakimkolwiek poczuciem humoru, jak się dowiedziałam po chwili, gdy stanęłam do walki ramię w ramię z boginią.
-Mądrość zawodzi?- spytałam z uśmiechem odparowując szybki cios jednej z harpii, która chciała zaatakować Atenę od tyłu.

piątek, 26 czerwca 2015

Ognisko gwiazd

 Gdyby ktoś mnie spytał, co o tym wszystkim sądzę, to zamiast odpowiadać, chyba przywaliłabym mu w twarz i właśnie to miałam ochotę zrobić, gdy takie pytanie padło z ust Chejrona. Tak, czy siak, Chejron pozostanie zawsze Chejronem, czyli starym, szanowanym centaurem, a do takich nawet ja mam szacunek. Powiedziałam więc mu grzecznie, że sądzę o tym tyle, co o zeszłorocznym śniegu i zaczęłam się gapić w płatki topiące się w zimnym mleku. Była, jak można słusznie wywnioskować, pora kolacji. Kiedy chwilę wcześniej powiedziałam zaskoczonemu Nico, że idę spać, nie żartowałam i na prawdę miałam na to ochotę, ale w drodze do domu usłyszałam gong zapraszający mnie na ostatni poza ogniskiem nocnym, posiłek za dnia.
 Chcąc nie chcąc, udałam się do jadalni. Teraz siedziałam przy stole naprzeciw brata i nie wiedziałam, co ze sobą zrobić. Nico siedział zgarbiony w rozpiętej dżinsowej koszuli nałożonej na biały bawełniany podkoszulek i ciemnozielone szorty odsłaniające umięśnione łydki, czym wywoływał ochy i achy wśród córek Afrodyty i nie tylko. Uśmiechnęłam się pod nosem widząc rozanieloną minę Jaesemine. Nico zauważył to i jeszcze bardziej pochylił się nad miską z płatkami.
-To nie sprawi, że staniesz się mniej atrakcyjny w ich oczach- rzuciłam z wymuszonym uśmiechem.
-W ogóle się nie zmieniłaś, wiesz?- mruknął pod nosem. Nagle stał się taki cichy, jakby już sie nie cieszył, że mnie widzi, że znów jest w obozie, że jest bogiem... Sama nie wiem, z czego miałby sie tak martwić?
 Ja na przykład miałam bardzo dobry powód. Właśnie dowiedziałam się, że jestem pieprzoną boginią i muszę na własną rękę szukać Mojr, które najprawdopodobniej spowodowały moje jeszcze bardziej pieprzone zniknięcie i są sto razy silniejsze od bogów, cholernie groźne i najprawdopodobniej wrogo nastawione do mojej skromnej osoby. Szlag by to!
-Uznam to za komplement- stwierdziłam i wstałam. Wierzchem dłoni trąciłam miskę i rozlałam mleko. Bezsilnie patrzyłam jak moja nowa bluzka brudzi się białą cieczą. Powstrzymałam się od wyrzucenia z siebie kolorowej wiązanki godnej Hadesa i spytałam jak najbardziej spokojnym głosem.- Powiedz, czy to, ze jestem boginią, sprawia, że mogę na przykład stwarzać różne rzeczy?
 Nico spojrzał na mnie z nagłym zainteresowaniem. Spojrzał na plamę na stole i mleko kapiące powoli na ziemię. Nagle tuż obok pojawiła się góra chusteczek higienicznych ze wzorem w słoniki. Nie żartuję, słoniki...
-Tak- odparł wyraźnie zadowolony.

niedziela, 14 czerwca 2015

Boskie w stu procentach- Bogini Hadesu

-Chester!
 Odwróciłam głowę w stronę w stronę Chejrona i Nico.
-Ziemia do żywych- brat pomachał mi ręką przed oczami. Co jak co, ale te słowa brzmiały dziwnie w jego ustach.- O czym ty myślisz?
-O tej tajemnicy... Nie mam pojęcia, o co chodzi?
 Chejron zadreptał w miejscu.
-Myślę, że może chodzić o to, dlaczego zniknęłaś...- zaczął.
-To jasne!- przerwałam.- Ale jak niby mam do tego dojść?!- zirytowałam się.
-Widać od razu, że córka swojego ojca- mruknął centaur. Prychnęłam.
 Siedziałam w Wielkim Domu już od około trzech godzin. Wszyscy inni poszli dawno do domków. Nawet pan D. opuścił nasze towarzystwo. Ja także miałam ochotę zwiać.
-Idę spać- powiedziałam po chwili. Wstałam i wyszłam.
 Temperatura na dworze spadła natychmiastowo. Na rękach pojawiła mi się gęsia skórka. Gdy przechodziłam koło miejsca, gdzie rozpalano ognisko przeszły mnie dreszcze. Minęłam je w grobowej ciszy. Odwróciłam się jeszcze stronę Wielkiego Domu, gdy spalone drewno wybuchnęło czarno- czerwonym płomieniem. Zdusiłam krzyk, który cisnął mi się na usta.
-Ojca się boisz?- zapytał twardy, szorstki głos. Dostrzegłam Hadesa wyłaniającego się z płomieni. Cofnęłam się zaskoczona, a bóg strzepnął popiół z rękawa czarnej bluzy.- Nie cierpię teleportacji!- mruknął pod nosem.

sobota, 16 maja 2015

Spotkanie po latach- Bogini Hadesu

-Jak to możliwe?- to zasadnicze pytanie nie dawało mi spokoju już od dwóch dni, a dokładnie od kiedy nagle obudziłam się w Obozie Pół-krwi. 
-Znalazłaś się 211 lat temu, a odnalazł cię sam Nico, gdy Persefona wyjawiła mu w końcu, że ma jeszcze jedną siostrę, ukrywaną. Szukał, szukał i znalazł cię. Byłaś niezła. Udałaś się z nim na kilka misji. Ale potem znów w niewyjaśnionych okolicznościach nagle zniknęłaś. pamiętam jaki Nico był wtedy załamany...- powiedział w końcu Chejron. Już kilka razy próbowałam zacząć ten temat, ale dopiero teraz centaur raczył mi odpowiedzieć.
-A teraz?- spytałam zamyślona.

wtorek, 5 maja 2015

Zagubiona ze wspomnieniami- Bogini Hadesu

 Otworzyła oczy i od razu spostrzegła, że nie poznaje tego miejsca. Przecież powinna teraz... właśnie, co powinna? Rozgląda się dookoła i z przerażeniem uświadamia sobie, że nie tylko nie wie, gdzie jest, kim są ci ludzie, którzy siedzą obok niej, ale też nie ma pojęcia, im ona jest? Jak się nazywa, ile ma lat? 
 Spogląda z niepokojem na twarze siedzących wokół mnie dziewczyn. Wszystkie są przepiękne, mają jasną cerę, zero pryszczy i cudowny makijaż podkreślający oczy. Wszystkie w jednym kolorze, niebieskie. Dziewczęta rozmawiają ze sobą przyciszonym głosem, nie są tu same. Zgromadziły się na jednej z ławek ustawionych wokół ogniska. Dalej dziewczyna dostrzega też inne osoby. Każda czymś zajęta i nikt nie zwraca na nią uwagi.
-Hej, Chester!- jakaś blondynka o delikatnych rysach twarzy w kształcie serca pomachała jej ręką przed oczyma.- Ziemia do Chester, usnęłaś?
 Dziewczyna w odpowiedzi jedynie wzruszyła ramionami. Dalej przyglądała się lasowi roztaczającemu się po jednej stronie ogniska i skupisku domków mieszczącemu sie po drugiej stronie.
 Więc nazywa się Chester, ładnie. nie wiedzieć czemu to imię skojarzyło jej się z ryzykiem. Ciekawe kto je wymyślił, kto je jej nadał, matka, czy ojciec?
 Dziewczyna, która wcześniej odezwała się do Chester, teraz wstała i pociągnęła ją za ramię. Odeszły kilka kroków w stronę lasu. 
-Wszystko w porządku, Chess?- spytała.
-Ja... ja po prostu nie wiem- powiedziała Chester.- Nie wiem, co tu robię, nie wiem kim jestem, nie mam pojęcia co to za miejsce i kim są ci wszyscy ludzie. Nie wiem, kim ty jesteś?
-Czy to żart, Chess?- spytała dziewczyna.- Przecież jesteś tu odkąd ja tu przyjechałam. Pamiętam, jak jedyna ze mną gadałaś, gdy przeżywałam swój pierwszy dzień.
-Przepraszam- westchnęła Chester.- Ja naprawdę nic nie wiem. gdyby nie ty, nie miałabym pojęcia, jak się nazywam.
 Dziewczyna spojrzała na nią przestraszona.
-I nie żartujesz sobie ze mnie?- upewniła się, ale Chess pokręciła ze smutkiem głową.- Chejron będzie wiedział, co robić- zawyrokowała w końcu dziewczyna.
 Złapała Chester za rękę i pociągnęła w stronę domków. Kilka osób obejrzało się za nimi, gdy znikały pomiędzy drewnianymi budynkami. Ich wygląd stwarzał niesamowity klimat i Chester czuła się tu jak w domu. Może naprawdę to był jej dom?
 Klucząc pomiędzy mniejszymi i trochę większymi chatami dziewczyny dotarły do największego, murowanego domu, który otoczony był wysokimi tujami tworzącymi coś w rodzaju płotu oddzielającego go od reszty tego magicznego miejsca.
-Chejronie!- zawołała blondynka. Chess odgarnęła z twarzy niesforne kosmyki kruczoczarnych falowanych włosów.
 Westchnęła gdy zza domu wybiegł przepiękny centaur. Mimo braku pamięci Chess intuicyjnie nazwała ten cud natury. Zdaje się, że niektóre rzeczy pamiętała aż za dobrze.
-Witaj Jeasemine- odezwał się centaur o imieniu Chejron. - Kim jest ta dziewczyna, którą przyprowadziłaś?- spytał z zainteresowaniem.
 Jaesemine zrzedła mina. Czy tylko jej zdawało się, że zna Chester.
-Przecież to Chester, przyjaźni się ze mną od początku mojego pobytu- zauważyła zmieszana. Chejron zmarszczył brwi i potruchtał w miejscu. Zdaje się, że zamruczał coś pod nosem.
-Cóż, Jaesemine, tak się składa, że chciałbym porozmawiać z Chester. Możesz już wracać na przyjęcie- powiedział po chwili. Blondynka zawiedziona odbiegła do ogniska.
 Chejron ruchem głowy nakazał jej podążać za nim. Ruszyła posłusznie, lecz długie kroki centaura były dla niej zbyt szybkie. Po chwili centaur zauważył to i znacznie zwolnił.
-I pewnie nic nie pamiętasz, Chester?- spytał. Dziewczyna tylko pokiwała głową.
-Dlaczego?- zainteresowała się.
-Cóż. Mam pewne podejrzenia, ale nie sądzę, by Hera nabrała się na to już trzecie raz.
-Ale Jaesemine twierdzi, że dobrze mnie zna- zauważyła Chester.
-Tak działa Mgła, jeśli się nie mylę, to wiesz, co to jest- odparł centaur. W zadumie spoglądał w horyzont i kroczył wolno przed siebie.
-Złudzenie- powiedziała instynktownie.- Aż tak silne?- spytała.
-Jaesemine jest córką Afrodyty...- zatrzymała się nagle. Bardziej niż sama świadomość, że mówią o półbogach, zdziwiło ją to, że jeszcze sie nie domyśliła. Wszystko przecież podane było jak na tacy. Te symbole na domkach, sama obecność satyrów przy ognisku i centaura przed nią. Tak jakby to wszystko nagle wyparowało z jej pamięci i ktoś musiał opowiedzieć o tym na głos, by sobie przypomniała.- Dzieci tej bogini zawsze tworzą dużo więcej wspomnień niż potrzeba- mruknął Chejron.
-Więc jesteśmy w Ameryce?- spytała Chess. Chejron pokręcił głową. Dziwne. Czemu wydawało sie jej, że ostatnim razem źródła mocy znajdowały się nad Ameryką i dlatego Olimp znajdował się na Empire State Building.
-Moc znów zmieniła miejsce swojego skupienia. Znów jesteśmy w Europie- odparł Chejron.- W chyba najmniej oczekiwanym miejscu...
-W Grecji?
-...w Polsce- dziewczyna westchnęła mimo woli. Jedyne jej wspomnienia związane z tym krajem nie były zbyt dobre. Kiepska polityka, korupcja w rządzie. Nic miłego. Nie chciałaby tam wracać.- Trzeba przyznać, że przez ostatnie sto pięćdziesiąt lat ten kraj przeszedł wielkie zmiany- dodał centaur.
-I nie ma już wysokich podatków?
-Nie.
-A wiek emerytalny?
-Zmniejszony?
-Korupcja w rządzie?
-Wygnana razem z rządem- oznajmił Chejron.
-Jak to?- zdziwiła się. Polska była przecież państwem demokratycznym.
-Korona Królestwa Polskiego jest znów świetnie rządzona przez królów.
 To zmusiło dziewczynę do zastanowienia. Pamiętała Polskę. Niezbyt dobrze, ale jednak. Pamiętała dno, na którym ten kraj się znalazł. Który teraz musi być rok, że aż tyle poszło w górę?
 Spojrzała na Chejrona, ale ten nie zwracał na nią uwagi. Patrzył cały czas w niebo. Ona też chciałaby znaleźć tam parę odpowiedzi.
-Więc, który jest dzisiaj?- spytała Chester po chwili milczenia.
-2 września 2225 roku- odparł cicho centaur.
 Tego już za wiele. Wokół jej głowy zaczęły nagle bez ładu i składu latać jakieś daty. Przy każdej z nich znajdowały się urywki jakichś filmów, jak wspomnienia.
 31 lipca 2015 roku. Jakaś zabawa. Wszędzie pełno było balonów. Może czyjeś urodziny.
 1 września 2015 roku. Pełno ubranych na galowo osób. Początek roku szkolnego.
 24 września 2015 roku. Surowo wyglądająca i sztywno ubrana osoba wydzierająca sie na nią. Wyleją ją ze szkoły, znowu. Przypomniała sobie coś jeszcze. Każda szkoła, każda jej próba uczenia się z innymi kończyła się fiaskiem, bo Chester zachowywała się niedorzecznie. Była opryskliwa i wyczulona na punkcie obrażania innych. Zawsze kończyło się awanturą, bo ona zrobiła coś nie tak. Skrzywdziła kogoś, bo on skrzywdził jakąś osobę. Chess tego nienawidziła. Nienawidziła, jak jej rówieśnicy nabijają się ze słabszych i gorzej ubranych. Serce i instynkt mówiły jej, wołały, a często wręcz wrzeszczały, obroń go! Nie pozwól na to! To twój obowiązek! I zawsze wychodziło tak jak wychodziło. Tak już było, bo Chess miała po prostu ADHD. I dysleksję. Słowa zamazywały się jej przed oczyma.
 25 września 2015 roku. Coś jej zaświtało. Czy to nie wtedy uciekła od matki? Tak, to na pewno ten czas. Uciekła i ktoś ją znalazł. Tylko kto? Wspomnienia zdawały się uciekać jej przez palce, gdy próbowała je przy sobie zatrzymać. przeciekały jak piasek. Pamiętała takiego ciemnoskórego chłopaka. Mocno opalonego. Miał kędzierzawe włosy i łobuzerski uśmiech. Chodził chyba o kulach, albo tak dziwnie kuśtykał? Powiedział, że zaprowadzi ją do domu, a dy się sprzeciwiła, odparł, że do innego domu, do tego prawdziwego... i wtedy z nim poszła. Co było potem? To wspomnienie już uciekło i nie pojawiło się żadne inne.
 Chester otworzyła oczy i nagle uświadomiła sobie, że leży na trawie. Wilgotne od rosy źdźbła kuły ja delikatnie w policzek. Powoli podniosła się i usiadła. Chejron stał przed nią z rękoma założonymi na piersi przykrytej starą zbroją.
-I co?- spytał, jakby dokładnie wiedział, co przed chwilą się stało.
-Ja... ja byłam tu, ale 210 lat temu- jęknęła.
 Dwieście dziesięć lat to strasznie dużo, ale gdzie one się podziały? Czy zniknęły razem z jej pamięcią?
-Tak mi się wydawało- orzekł smętnym głosem centaur.
-Co to znaczy?
-Nazywasz się Chester di Angelo i jesteś zaginioną siostrą Nico do Angelo, córką Hadesa.

Witam ponownie! Powinnam sie na Was obrazić. Oglądacie, a nie komentujecie, mimo moich próśb!! No ale cóż. Jestem z powrotem. Nie zdecydowaliście się jeszcze co do rywalek, ale ja zdecydowałam się co do historii związanej z greckimi bogami i obozem Percy'ego Jacksona.  Pewnie większość fanów wie, że siostra Nico di Angelo była łowczynią i zginęła na jednej z wypraw, ale BUM! Nico ma jeszcze jedną siostrę. Czekajcie na wyjaśnienie i komentujcie!!!!!!!!!!!!!!!!